niedziela, 2 lutego 2014

pit, pit i po pit-cie

zainspirowana pilnością babki, rozpykałam dzis rano, i to nawet przed śniadaniem, moje zeznanie podatkowe - dwa miesiące wcześniej, niż w latach ubiegłych!!! w tym roku korzystałam z innego programu, niż w latach ubiegłych, bo nowa wersja dotychczas używanego nie chciała się prawidłowo zainstalować i otworzyć - dałam sobie zatem spokój.

nowy program wyliczył, co trzeba, a na koniec spreparował e-deklarację (której to aplikacja też w zeszłym roku bzikowała na moim koputerze, więc musiałam w końcu wysłać pit dhl-em za jedyne nieopodatkowane 99,95 usd) - więc mogę powiedzieć, że mam to już z banieczki, a to bardzo dobry początek nowego tygodnia i miesiąca.

jedyne, co mi się nie spodobało, to to, że program automatycznie i bez możliwości modyfikacji wpisuje nr krs wybranej opp - a informacji takiej nie ma ani na stronie producenta, ani w regulaminie korzystania z programu (być może jest gdzieś po drodze w licencji użytkownika, ale się nie doczytałam). jestem wielkim zwolennikiem oddawania 1% podatku na opp i co roku przeznaczam ten mój 1% na jakąś organizację, ale chcę wiedzieć, komu oddaję tę kwotę i na jaki cel będzie ona przeznaczona. nieźle się musiałam napocić, żeby wyszukać w necie informacje nt. rzeczonej opp, zanim uznałam, że cel jest warty mojego 1%. proszę nie mieć mi za złe: jeśli mam wybór między organizacją wspierającą wioski dziecięce, rehabilitację osób niepełnosprawnych, wyrównywanie szans dzieci z trudnych rodzin, leczenie trudnych chorób nierefundowanych przez nfz itp., a np. schroniskiem dla zwierząt - wybiorę ludzi. więc jeśli ów progrma zmuszałby mnie do oddania 1% na cel niezgodny z moimi priorytetami - ściągnęłabym z netu inny program.

porównując kolejne pity wysyłane mi co roku przez pracodawcę, zauważam pozytywną tendencję, która, niestety, w połowie tego roku ulegnie spodziewanemu załamaniu, mianowicie - stały i niemały wzrost dochodów :) na pewno upłynie trochę czasu, zanim znowu w corocznym zeznaniu będę mogła wpisać porównywalne kwoty, hhihihihi, ale za to - te liczne swetry dziergane wieczorami, te tony garów umyte, hektary wypolerowanego parkietu i wymytych kafli, tysiąge garnków zup, gulaszy, ziemniaków, leczo, tysiące patelni kotletów, tysiące pieczonych kurcząt i grillowanych ryb, wypielone grządki, wyprasowane na kant kalesony i ta głęboka satysfakcja płynąca z głośno i aktywnie wyrażanej przez rodzinę wdzięczności za codzienne domowe prace matki polki... nie mogę się doczekać :D

a na poważnie - każdy wybór ma swoje konsekwencje, nikt mnie nie zmuszał do złożenia wymówienia i nikt mi nie zabraniał ubiegać się o przeniesienie na inne stanowisko do innego kraju. to był mój wybór. więc nie marudzić - szukać swojej drogi  :)

1 komentarz:

  1. Babka nie jest pilna, babka miala obowiazek rozliczyc sie do konca stycznia!

    OdpowiedzUsuń