piątek, 22 listopada 2013

to, co najlepsze dla twojego dziecka

dzisiaj jestem ucieleśnieniem nieistniejącej matki z reklamy kinder bueno.

wstałam przed świtem (urlopowym), czyli akurat, kiedy babka wybierała się do pracy. miałam zatem czas na spokojny prysznic i umycie głowy, wypicie kawy i częściowe spakowanie ostatniej walizki.

kiedy mój szlachecki syn wychynął z piernatów (9:40), dałam mu syrop od kaszlu, natarłam plecki maścią eukaliptusową, dałam śniadanie, a potem zasiedliśmy sobie w kuchni - od przeładowywał bilon z ciężarówki do opakowania po tabletkach do czyszczenia sztucznego uzębienia i z powrotem, licząc przy tym naprzemiennie po polsku i po portugalsku, a ja nastawiłam udka i obrałam warzywa na zupkę. udka gotują się na bardzo wolnym ogniu, na ogienieczku wręcz, gdyż jak wiadomo, uczciwy bulion pomaga leczyć przeziębienie.

bycie idealną matką, gotującą buliony, prasującą, szyjącą, bawiącą się w mądre gry edukacyjne ze swoimi dziećmi na urlopie i w weekendy, wymaga zasuwania na etacie przez pozostałą część roku i tygodnia, bo inaczej to na to idealne matkowanie kasy nie straczy tylko z pensji ojca. co przypomina mi po raz kolejny, że za kilka miesięcy etat się matce kończy i trzeba będzie skądeś tę kasę brać - czyli szukać nowej pracy. jakże strasznie się nie chce, jaki pusty był koszyczek oraz dzięki bogu, że nie muszę tego robić jeszcze w ten weekend.

1 komentarz:

  1. Kociu, ten tydzień z Wami był dla mnie jak z reklamy kinder niespodzianki. Jeszcze pół roku i będziemy rzygać normalnością ;)

    OdpowiedzUsuń